AUTOR O SOBIE

Wywiad z autorem z 2013r.:

 

Fotoreportaż wykonany podczas zeszłorocznego Tyskiego Biegu Ulicznego i Półmaratonu przez Ireneusza Kaźmierczaka zdobył nagrody w dwóch kategoriach w konkursie Tychy Press Photo 2013.

Widziałem zaangażowanie tych ludzi, to było niesamowite – opowiada Ireneusz Kaźmierczak. Zaangażowanie całych rodzin podczas biegu dzieci, biegacze młodzi i starzy, którzy dali z siebie wszystko, uśmiech i szczęście na ich twarzach. Zrobiło to na mnie wrażenie.

Te emocje znakomicie pokazał na fotografiach. Cały cykl zdjęć zdobył nagrodę w kategorii Najlepsze zdjęcie (fotoreportaż) wykonane w Tychach, a jedna z fotografii, przedstawiająca twarz zawodnika po biegu została przez jury wybrana jako Najlepsza fotografia.

Z analoga na cyfrówkę

Ireneusz Kaźmierczak, jak sam mówi, fotografuje odkąd pamięta, ale przez długi czas było to fotografowanie amatorskie. – W 1980 roku przyjechałem do Tychów, do pracy w zakładzie FSM, obecnie Fiat Auto Poland – mówi. – Jakiś czas pracowałem na produkcji, ale był też potrzebny ktoś do dokumentowania ważnych wydarzeń i uroczystości w zakładzie, albo po prostu do dokumentacji technicznej. W końcu trzeba było wybrać, praca na produkcji czy fotografia. Wybrałem to drugie.

Doświadczenie zdobywał pracując na kliszy i w ciemni fotograficznej. Jak wspomina, moment przejścia na „cyfrówkę” był ciężki. – Trzeba było przede wszystkim kupić sprzęt, a pierwsze aparaty cyfrowe były bardzo drogie – mówi Ireneusz Kaźmierczak. – Potem trzeba było nauczyć się obróbki komputerowej, zdobyć programy i uczyć się metodą prób i błędów. Jakość zdjęć nie była zadowalająca. Technologia nie była jeszcze zbyt zaawansowana, zdjęcia nie miały najlepszej rozdzielczości. Dopiero teraz, przy dzisiejsze technologii powraca się na pełny format i znów można podpinać stare obiektywy.

Ojciec i syn

Zdjęcia nagrodzone na Tychy Press Photo wykonał Nikonem D300 i jak mówi, od lat jest wierny tej marce. – W odwiecznej wojnie pomiędzy Canonem i Nikonem ja jestem po stronie Nikona – śmieje się. – Najlepiej wspominam Nikona F90X, tuż przed przejściem na cyfrówkę.

Ireneusz Kaźmierczak bierze udział w Tychy Press Photo od początku istnienia imprezy. – W 2005 roku zająłem 3. miejsce, no i teraz po raz drugi jestem laureatem. Potem mój syn zaczął fotografować i on kilkakrotnie był laureatem. Radosław Kaźmierczak sześciokrotnie zdobywał nagrody lub wyróżnienia na Tychy Press Photo.- On wyrósł już w innej epoce, zaczął fotografować w czasie, gdy wszyscy przechodzili na aparaty cyfrowe – mówi ojciec, Ireneusz. – Ale ja starałem się, żeby się uczył na analogach. Dzisiaj to jest proste. Biorę aparat, robię kilkaset zdjęć i któreś się uda. A przedtem, zanim nacisnęło się spust migawki trzeba było pomyśleć, wykadrować, a potem czekać na wywołanie negatywu w niepewności.

Sylwia Witman – TWOJE TYCHY – 12 lutego 2013

Wywiad z autorem z 2014r.:

Ireneusz Kaźmierczak i Radosław Kaźmierczak. Fotografia wczoraj i dziś.

Ireneusz Kaźmierczak:
Kiedyś fotografom było trudniej. Były różne ograniczenia, głównie natury finansowej, ale także takie, że dochodziło się do 35. czy 36. klatki i koniec, a zawsze wtedy były najlepsze sytuacje. Pamiętam dobrze: ostatnia klatka, koniec filmu, trzeba włożyć nowy, a tu wszystko ucieka. I wtedy rozpaczliwe machanie rękami, żeby ludzie poczekali, żeby sytuacja się powtórzyła, ale to już nigdy nie było to. Dziś takich problemów nie ma. Można pstrykać do woli. Ba, nawet nie trzeba się za bardzo zastanawiać przed naciśnięciem migawki, sprzęt jest tak zautomatyzowany, że wszystko robi się samo, nawet do oka nie trzeba aparatu przykładać. Ale jest i mankament tej nieograniczoności. Przestaje się myśleć przy robieniu zdjęć, bo z tej masy wykonanych ujęć zawsze coś się wybierze, ale potem trzeba bardzo dużo czasu poświęcić, by przebrnąć przez te tysiące JPG-ów i wybrać najlepsze. Potem jednak wystarczy rzucić je na jakiś popularny portal fotograficzny i fotografia może sama się wybić.

Radosław Kaźmierczak:
Dlatego, to, czego m.in. nauczyłem się od ojca i z moich doświadczeń z fotografią analogową (choć już wtedy wchodziła cyfra) to dyscyplina. Mimo że zawodowo pracuję już tylko na cyfrze i mam możliwość wykonania tysiąca ujęć, nigdy tego nie robię, żeby potem w domu nie tracić czasu na przeglądanie…

Pozostały tekst tutaj:  http://tychy.naszemiasto.pl/artykul/galeria/ireneusz-kazmierczak-i-radoslaw-kazmierczak-fotografia,2166045,t,id.html

                                                                                                       …